Manager and secretary are working in business office while wearing medical face mask for protecting and preventing the infection of corona virus or covid-19

Koronawirus, a obowiązek pracy

Ostatni tydzień w Polsce przejdzie do historii jako ten, który ewidentnie zmienił nasze życie. Świat przystanął, zatrzymał się, wziął głęboki oddech i zastygł w bezruchu. Pauza w dotychczasowym trybie życia została oczywiście spowodowana niewidocznym wrogiem – koronawirusem, który przywędrował do nas z Chin, a potem z różnych zakątków Europy przedostał się do Polski.

W ciągu kilku dni koronawirus z tętniących życiem ulic miast wymiótł ludzi i pochował ich w domach. Spowolnił gospodarkę, wypędził uczniów ze szkół, pozamykał galerie handlowe, zamknął granice, spowodował pustki na półkach w sklepach i zasiał strach wśród pracowników.

Część z nas ma szczęście – może zgodnie z zaleceniami ministerstwa pracować zdalnie nie wychodząc z domu. Dzięki temu osoby te minimalizują możliwość zarażenia się wirusem. Nie wszyscy jednak mogą sobie pozwolić na wykonywanie swoich obowiązków z dala od miejsca pracy – większość z nas nadal musi wychodzić z domu, poruszać się komunikacją miejską oraz pracować w dużych skupiskach ludzi. Póki co funkcjonują różne zakłady pracy, wielkopowierzchniowe markety, poczty, przychodnie czy szpitale. We wszystkich tych miejscach, choć zachowuje się środki ostrożności, pracownicy są zmuszeni do obcowania z potencjalnymi chorymi. Okazuje się, że maski ochronne, rękawiczki i duże ilości płynów do dezynfekcji rąk, to cała ich broń przed koronawirusem. Osoby te, choć zdają sobie sprawę z faktu, że ich praca w tym momencie jest niezastąpiona, również boją się zakażenia i woleliby pozostać w swoich domach. Często więc zadają sobie pytanie, czy w sytuacji wysokiego ryzyka zarażenia się koronawirusem mogą po prostu nie przyjść do pracy? Czy drzemiący w nich strach i obawa przed utratą zdrowia lub nawet życia są wystarczającym argumentem do tego, by pozostać w domu?

Choć każdy pracodawca rozumie obawy swoich pracowników, nie może on zezwolić na niesubordynację swoich podwładnych nawet w obliczu istnienia pandemii. Pomimo spowolnienia gospodarczego, zamykania części sklepów usługowych, proponowania pracownikom pracy zdalnej, niektóre grupy zawodowe po prostu muszą wykonywać swoje obowiązki i stawiać się w zakładach pracy, gdyż ich absencja spowodowałaby ogromne straty.
To co może zrobić pracownik, by pozostać w domu, to:
– wziąć urlop,
– wziąć opiekę nad dzieckiem,
– bądź w przypadku choroby – przedłożyć pracodawcy zwolnienie lekarskie.

Jeśli pracownik nie uzasadni i nie udokumentuje pracodawcy przyczyny swojej nieobecności w pracy, ten ma obowiązek pociągnięcia go do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Pracodawca może zastosować wobec podwładnego karę porządkową w postaci na przykład upomnienia lub nagany, a nawet może zwolnić go dyscyplinarnie.

Co może więc zrobić pracownik sparaliżowany strachem i zobligowany do normalnej pracy? Może zachować środki ostrożności, które zminimalizują jego szanse na zarażenie się koronawirusem. Może zachować odpowiedni odstęp między innymi osobami w pracy, może często myć ręce mydłem antybakteryjnym i ciepłą wodą, może stosować wszelkiego rodzaju żele do dezynfekcji rąk, może kontrolować temperaturę swojego i swoich współpracowników ciała, wietrzyć często pomieszczenia, nosić rękawiczki oraz maseczki ochronne, a przede wszystkim – ma prawo żądać od pracodawcy by ten wdrożył na terenie zakładu pracy wszelkie środki ostrożności i zalecenia rządu i ministerstwa zdrowia.

Adwokat Adam Popławski